żeby jakoś zacząć

Zapewne wielu zapyta: po co mu to? Nie szkoda starych oczu i kolejnych godzin „klepania w komputer”? No i rzeczywiście: po co? 

Pytanie jest szersze: po co wciąż podglądać świat kiedy wiadomo, że długo już się na nim nie zagrzeje? Po co dochodzić dokąd on zmierza kiedy kres wędrówki jest już niemal w zasięgu wzroku? Po co wciąż ulegać zauroczeniu jak jest piękny (widziany choćby z końskiego grzbietu), kipiący ubogacającą różnorodnością, a równocześnie ręce załamywać nad miałkością słów dobiegających z telewizora, psuciem szans jakie daje nam wykreowana przez historię rzeczywistość?  

Odpowiedź może być tylko jedna: bo wszystko to nie przestaje fascynować! I chciałoby się te wszystkie doznania głośno z siebie wyrzucić, z kimś się nimi podzielić. A okazuje się to wcale nie proste. Ciągniesz człowieka za rękaw, żeby  spokojnie usiąść gdzieś na tarasie (przy flaszeczce), czy przy kominku, czy choćby na ławce w parku, a niechby i na kamieniu, żeby myśli wymienić – a człowiek pędzi, bo mu świat ucieka, bo pośpiech wpisany jest w codzienność. Jak więc nie ma konkretnego człowieka – niechże będzie choćby ten wirtualny.  

Ot i cały pomysł na pisanie bloga. A jego choćby jedna dobra strona – to poczucie komfortu, że nikomu konkretnemu nie będę przynudzać.   

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s