świat według Tygodnika

„Tygodnik Powszechny” – moja stała lektura, którą trudno przecenić. Bogactwo tematów. Pogłębione analizy z dopuszczeniem różnych punktów widzenia. Dystans do spraw. Zero agresji, świat postrzegany z empatią. Przejrzałem raz jeszcze – przed odłożeniem na archiwalną półkę – kilkanaście numerów wypełniających ostatni kwartał ubiegłego roku i nie stać mnie na dorzucenie niczego, co stanowiłoby wyzwanie bądź istotne zagrożenie dla roztrzęsionego świata, w jakim przyszło nam funkcjonować, a czego by zespół redakcyjny nie dostrzegł. Odnotuję więc to, co dostrzegł, biegnąc tylko po wierzchołkach lodowych gór: 

– kampania wyborcza (41), „…lepiej rozkopana niż śpiąca…” (Boni, 40), powyborczy  komentarz (42), obóz władzy po wyborach (43), skąd się wziął Palikot? (43) komentarza ciąg dalszy (44), Polska bez PiS? (47), syndrom Palikota (47, 48), opozycja po wyborach (51), pacjent i ustawa (51), „łupkowy” (dodatek, 42);  

– Polska pęknięta – czy idziemy ku cywilizacji? (46), 11 listopada – zamieszki i szerzej (47), agresja nasza kochana (48) … i jej ciąg dalszy (49), uliczna demokracja (49), 13 Grudnia – sprzeciw wobec…?(52); 

– Europa – projekt niedokończony (41), Europa a Janukovycz (45), kryzys strefy euro – gdzie jest miejsce Polski (46), czy „Zjednoczone Państwa Europy” – były euroland? (49), po „hołdzie berlińskim” (50), wspólna pamięć europejska (50), jaka suwerenność? (51), dylematy Europy – gnuśne państwo opiekuńcze czy „południowe nawyki serca”? (52) 

– początek „Occupy Wall Street” (40), „Oburzeni” – protest klasy średniej (45), samospalenia w Tybecie – i co? (50), „Tea party” / „Occupy” – porażka polityki (52); 

– Polska – Rosja (dodatek, 41, 47), Węgry, Słowacja (43), Syria – i co dalej (47), piekło Afryki: Kongo, Rwanda, Burundi, Sudan (47),  Libia, Egipt, Syria (48), rewolta w Rosji (51), Gaza (52); 

– państwo – Kościół (44), Ratzinger w Asyżu (44), polski Kościół a uczestnictwo w dialogu (46), Kościół soborowy, syndrom Nergal (48), duch Asyżu (49), sobór a lefebryści (51), sobór a przyszłość Kościoła (52), „Boniecki ma głos” (46, 47, 52), O.Dawidowski o czasie (48); 

– Miłosz – Iwaszkiewicz: korespondencja (42), czy polscy „pomocnicy śmierci”? (47), Festiwal Conrada (dodatek, 47), kobiety w Powstaniu i „w wojnie” (49), łódzkie getto (50), Grudzień ’81 (dodatek, 50), kara śmierci (51), Havel (52), Kott – droga (52), Umberto Eco – „Cmentarz w Pradze” (52), groźba zagłady ziemi (52).  

Narasta kryzys – ekonomiczny (wbrew pozorom najmniej odczuwalny), demokracji, rodziny, zaufania. Odchodzą w zapomnienie wartości dotychczas fundamentalne,  definiowane są nowe. Pojęcia przybierają inną niż miały wartość. Lawinowo postępujące zmiany obyczajowe kreują inną niż dotychczas rzeczywistość (traci na znaczeniu nawet intymność). Prawa człowieka zaczynają stanowić parawan dla politycznej poprawności, a manipulacja słowem rozmywa ich jednoznaczność. Wbrew wszelkim ostrzeżeniom pogłębia się przepaść między bogactwem i nędzą, a dzięki zdobyczom cywilizacji nędzarze świadomi są swego upokorzenia i bez trudu pokonują drogę do Eldorado. Borykamy się z problemami demografii: lawinowo „przyrastamy”, tyle, że nierównomiernie, co zasadniczo zmienia perspektywy rozwojowe poszczególnych regionów świata.  Państwa narodowe odchodzą do historii – w globalnej rywalizacji o standard życia liczy się dopiero wspólnota wieleset milionowa. Boleśnie daje się odczuć kryzys przywództwa – brak w zasięgu wzroku (w perspektywie europejskiej) „mężów stanu”, ludzi gotowych poświęcić urok sprawowania władzy dla realizacji idei. Zachłystujemy się wolnością z równoczesnym wytracaniem poczucia odpowiedzialności: stanowi to zagrożenie, jakie staje przed – być może – największą zdobyczą cywilizacyjną ostatniej doby, jaką jest „sieć”. Rodzi się bunt pokoleniowy przeciwko odwiecznym wadom świata, przy czym buntownicy na ogół nie potrafią sformułować, przeciw czemu się buntują. Procesy rozwojowe są coraz mniej zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba, co powoduje wzrastający pojęciowy chaos. Wzrasta klimat niepokoju, niepewności, lęku przed „nowym wspaniałym światem”.  

No i tak świat nieco mi się osuwa spod nóg, a „Tygodnikowe” lektury trochę mi pomagają porządkować te klocki. A równocześnie postrzegać, jak jest on – mimo wszystko, wciąż jeszcze w starej szacie – fascynujący, ile w nim dobra i piękna, ile  ludzkiego zaangażowania, żeby popychać go we właściwym kierunku. I podtrzymywać nadzieję, że jednak damy radę!         

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s