zmiana warty, przełom epok

11 listopada… niedzielna msza z „Ojczyznę wolną…”, później Plac Piłsudskiego, trochę świątecznego patosu – Grób Nieznanego…, przemówienie Prezydenta Rzeczpospolitej (dobre, pojednawcze), szwadrony ułanów z różnych pułków i epok, wreszcie „Razem dla Niepodległej”, pogodny pochód Traktem Królewskim z oddaniem hołdu tym, co Ją przywrócili. Później kluczenie taksówką na dworzec tak, żeby wyminąć „narodowych” bandytów. Rodzinny obiad. Spektakl w pruszkowskim Pałacyku Sokoła – piękne czytanie „Nocy listopadowej” przez aktorów z Narodowego… A przed północą, jak zwykle w niedzielę – „Inny punkt widzenia”, jak zawsze – trochę jak błyskawiczny wyjazd na jakie antypody, odrywający od siermiężnej, bywa, że odrażającej codzienności.

Tym razem Redaktor poprosił o rozmowę prof. Elżbietę Mączyńską, wykładowcę SGH i prezesa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Tezą główną tego, co miała do powiedzenie, uczyniła Pani Profesor własną konstatację, do której jakby z różnych stron powracała: nasz globalny świat pozostaje w okresie przełomu podobnego do przechodzenia feudalizmu w kapitalizm, tyle, że jeszcze głębszego, a przekłada się to na funkcjonowanie państwa, społeczeństwa, biznesu, rodziny.

Odpowiednikiem przemian, jakie wprowadziła maszyna parowa i prądnica elektryczna jest konsekwencja zaistnienia komputera i układów elektronicznych. Przemiany w komunikowaniu się, jakimi przez stulecia torował drogę wynalazek Gutenberga – druk, dzisiaj następują błyskawicznie poprzez zaistnienie komunikacji cyfrowej, internetu i przekazu satelitarnego w ogóle. Dodając do tego szybkość przemieszczania się, nieunikniona wydaje się masowa migracja, nowa „wędrówka ludów” na niespotykaną skalę. Rolę kapitalisty przejął netokrata, rolę proletariatu – konsumpter i (nowa niebezpieczna klasa społeczna) prekariat: nie sytuuje się w kategoriach „obywateli”, a „mieszkańców”. Wyłania się nowa stratyfikacja społeczna – rozwiera się przepaść między luksusem a przeciętną egzystencją, mimo, że bieda zmieniła swoją skalę; choć wciąż ocenia się liczbę głodujących na ok. 800 milionów. Nagromadzona wiedza, dość łatwo dostępna, przekracza możliwości indywidualnej percepcji, niemal w każdej dziedzinie. Niestety, mało przekłada się na mądrość: gdyby tak się stało, ludzkość byłaby wręcz doskonała.

A nie jest. Natomiast z zaistniałej i wciąż dynamicznie zmieniającej się – w takim kierunku jak wyżej – sytuacji wyłania się całkiem nowy świat, z wieloma znakami zapytania, z wieloma zagrożeniami, przede wszystkim ze strony radykalnych ruchów społecznych upominających się o zmiany, podatnych na kuszenie przez nacjonalistycznych populistów hasłami, iż wszelkiemu złu winne są „elity” i „obcy”. Trzeba te zagrożenia jak najszybciej rozpoznać, nie skrywać ich pod dywan i rozpocząć wielką debatę, jak można im przeciwdziałać.

A przy okazji kilka świetnych bon motów:

„…zazwyczaj nie liczy się to, co się liczy, natomiast tak naprawdę liczy się to, co się  nie liczy…”  – to Einstein

„…pieniądze po to są, żeby ich nie mieć…”  – to Kotarbiński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s