Obywatelska niezgoda (przeniesione z facebooka)

To wydarzyło się już po raz piąty – 3.12 przed Trybunałem, 12.12 wielki marsz, 19.12 przed Sejmem, 9.01 przed radiową „jedynką”, 23.01 znów marsz. Okres przedświąteczny, później mroźno. Byliśmy raz grupą interesu broniącą starego układu, innym razem – złodziejami i komuchami, gorszym sortem, jeszcze innym – wegetarianami i rowerzystami, ostatnio demonstrowaliśmy wyciągnięte z szaf na tę okoliczność futra z norek. I te rozdawane pieniądze, były nawet sugestie, że żydowskie. I ktoś nas podobno wyprowadzał. No, to ja chciałem powiedzieć tyle choćby, w swoim wyłącznie imieniu, że mnie nikt nigdzie nie wyprowadzał, wdzięczny jestem tylko, że ktoś mi podpowiedział, gdzie mogę spotkać ludzi podobnie jak ja myślących, żeby wspólnie wyrazić obywatelską niezgodę na cyniczne okłamanie Polaków w kampanii wyborczej, na łamanie konstytucyjnych praw obowiązujących w moim kraju, na partyjne zawłaszczanie państwa i kroki zmierzające do zmiany jego ustroju, na cios poniżej pasa, jaki rząd mojego kraju zadaje konstrukcji europejskiej, na wstyd jaki w sobie – jako Polak – noszę i z którym trudno mi się uporać. Z przypisywanych mi tożsamości potrafię się zidentyfikować tylko z rowerzystą, no, może jeszcze, przy określonej, stygmatyzującej interpretacji, z „gorszym sortem”.

I to jeszcze chciałem powiedzieć, że się na tych spotkaniach nie zawiodłem, że każdorazowo spotykałem tych ludzi, których pragnąłem spotkać: mimo smutku uśmiechniętych, bez krzty zaciekłości, agresji, po prostu upominających się „o swoje”, o podstępnie ukradzioną im Polskę na miarę marzeń wielu pokoleń, wspólnie budowaną przez ćwierć wieku, nie bez potknięć i uchybień, ale konsekwentnie zmierzającą w dobrą stronę mocy.

I smutno mi kiedy pomyślę, że tych spotkań –  gdzie każdorazowo spotykałem mnóstwo przyjaciół i znajomych z różnych ścieżyn życia, gdzie tyle wymienianych jest spontanicznie uścisków, gdzie znaleźć można wreszcie atmosferę autentycznej wspólnoty – wkrótce mi zabraknie. Bo ich permanencja nie wytrzyma próby czasu, bo one nie mogą spowszednieć, bo ich etos trzeba zachować na czas być może jeszcze trudniejszy. Nie mam jednak wątpliwości, że znajdziemy inne formy obywatelskiego protestu i że będzie nas w tym proteście – jeśli nie znikną jego przyczyny – coraz więcej. Na razie udało nam się nieco policzyć i odbudować stare więzi. I jest to – dla mnie przynajmniej – jakiś, choćby niewielki, zastrzyk optymizmu i szczypta nadziei.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s