Inicjatywa Przyszłość KOD

Minął już jakiś czas od mego przystąpienia do „Inicjatywy ‘Przyszłość KOD’ ” i wprost wstyd mi, że do tej pory nic do tej inicjatywy nie wniosłem. Bierze się to stąd, że po przeczytaniu kolejnego dłuższego wpisu na założonym portalu mam takie odczucie, że właśnie ja chciałem to powiedzieć, a zrobił to już ktoś inny wyrażając to głębiej, niż sam bym potrafił. Zachowuję w pamięci wstępne Oświadczenie „Inicjatywy”, tekst Adama Greli nt. współpracy międzyśrodowiskowej, „Elementarz demokracji”, rozważania ekspertów „Przestrzeni wolności” nt. dialogu, popularyzowanie zasady „win–win”, last but not least – skarbnicę inicjatyw i pomysłów przekazywanych przez Niezastąpioną Grażynę. I zadaję sobie pytanie, jak te cenne myśli (think-tank), formułowane przez ludzi autentycznie zaangażowanych w obronę demokracji i naprawdę mających coś do powiedzenia, przekładają się na formułę działań KOD, a choćby – jaką mają szansę, aby się na tę formułę kiedykolwiek przełożyć.

Można to pytanie postawić inaczej: czym w przyszłości winien być KOD, jak chcielibyśmy go postrzegać, w końcu – czym on ma być dla mnie, jeśli mam  się z nim w dalszym ciągu identyfikować, bowiem nie ulega chyba wątpliwości, że coś w nim wewnątrz pękło i takim jak był – już nie będzie. Nie ma szans.

Moje spotkanie z KOD-em w dzień po jego formalnym zaistnieniu, w grudniu 2015 – to krótka notka gdzieś na fejsbuku wzywająca do protestu przeciw pierwszym aktom agresji wobec TK, później – spotkanie tysięcy ludzi (w tym wielu, których spotkałem po 30 latach), którzy – podobnie jak ja – mieli potrzebę wyrażenia niezgody na odchodzenie od demokratycznego państwa prawa. I taki oddech ulgi, że w tej niezgodzie nie jestem sam. To właśnie te masy ludzkie, wzrastające liczebnie na  kolejnych marszach protestu, kojarzyły mi się z tym, co w przestrzeni publicznej zaistniało jako KOD. Choć w międzyczasie powstała sformalizowana struktura, do której przystąpiłem, to skojarzenie mi pozostało. Było dla mnie oczywiste, że struktura, stowarzyszenie, jest niezbędnym narzędziem do organizowania masowego ruchu protestu, ale tylko narzędziem, który ma temu ruchowi służyć. I przez wiele miesięcy tak było, albo mnie się wydawało, że tak jest: nigdzie nie było mi „tak dobrze” jak na wspólnych protestach, kochaliśmy się wszyscy od pierwszego wejrzenia i trochę przypominało mi to niepowtarzalny klimat „mszy za Ojczyznę” w żoliborskiej parafii Stanisława Kostki („u Popiełuszki”), tyle, że wówczas „lali”, a tu na razie nie. Pierwsze pęknięcia w szwach postrzegłem dopiero jesienią (ach, ten fejsbuk!), jednak początkowo nie brałem tego poważnie. Atoli szmery rosły, aż szwy pękły na całej długości. Wielotysięczne masy, z jakąż wiarą i nadzieją protestujące „z KOD-em”, stanęły jak wryte. Zrośnięte z KOD-em, skandowane na marszach hasło „wolność – równość – demokracja”, przykryło na jakiś czas powtarzane we wszystkich mediach słowo „faktury”. Z etosu, który uskrzydlał te ludzkie masy sympatyków KOD wyrażających obywatelską niezgodę na dewastującą Polskę „dobrą zmianę”, zaczęło uchodzić powietrze. Jarosław Kaczyński otrzymał nieoczekiwany, wymarzony prezent.

To można było jeszcze powstrzymać. Grono osób, które pochwyciło iskrę wykrzesaną przez Krzysia Łozińskiego i rozdmuchało żar (chwała im za to – to nie zostanie im nigdy odebrane) i które później wzięło na siebie odpowiedzialność za organizowanie społecznego ruchu protestu i chętnie pokazywało się jako jego twarz, mogło stanąć ramię w ramię i przyznać z pokorą, że były zaniechania, że dynamika narastania ruchu przerosła ich wyobrażenia, że wszystko działo się spontanicznie, nad czym – mimo wysiłków i najlepszej woli – nie zapanowali, że czują się za to współodpowiedzialni. I odsunąć się w cień odrabiając co szybciej nieodrobioną lekcję, porządkując to, co zostało zabałaganione: niebywała skala tego bałaganu opisana została w zgłoszonej przez Danutę Kuroń „Propozycji Dobrych Usług”.

Stało się inaczej. Posypały się publicznie (i wciąż sypią) wzajemne oskarżenia, w powietrzu wciąż wisi klimat wzajemnych animozji, niechęci, wręcz wrogości między tymi kilkoma osobami, które KOD dotychczas „firmowały” – i nadal „firmują”. Towarzyszą temu coraz bardziej nabrzmiałe emocje kilkuset osób, które dostrzegły swoich „guru”: jedni oskarżają, inni bronią. W takiej atmosferze przebiegały przecież regionalne Zjazdy Wyborcze. W skądinąd sympatycznej rozmowie z jednym z głównych aktorów usłyszałem takie, z przekonaniem wypowiedziane, zdanie: „gdybym nie stanął do wyborów, KOD by się rozpadł”. Mój Boże! A odnowione już władze RM wypowiadają się o organizatorach protestu w fundamentalnej sprawie „skoku” na ostatnią może ostoję praworządności, KRS, z pogardliwym dystansem: „…niezidentyfikowany podmiot pod nazwą Strajk Obywatelski…”

To wszystko dzieje się w kręgu – jak już wspomniałem – kilkuset osób. A wielotysięczne tłumy, które wciąż pragną wyrażać swoją niezgodę na dewastację Polski, na walec, który wciąż się toczy i niszczy wszystko – autorytety, drzewa, samorządność, gospodarkę, żubry, praworządność, wizerunek, nasze miejsce w Europie – stoją coraz bardziej jak wryte. I staje się to wszystko (cytuję za GW, która adresowała ten cytat „ad personam”) „… workiem kamieni u szyi ruchu sprzeciwu. Wielu ludziom ułatwi to powrót do wygodnej bierności. Wielu wahającym się ułatwi przejście do obozu władzy…”  A co z potencjalnym intelektualnym zapleczem KOD-u, setkami ludzi o ustalonych pozycjach i znanych nazwiskach, którzy też rwą sobie włos z głowy patrząc na zaorywanie demokratycznego państwa prawa i niezwykłego dorobku minionego ćwierćwiecza i chcieliby wesprzeć swoim autorytetem ten spontanicznie zrodzony ruch obywatelskiego sprzeciwu, ale w skłóconym (nie bardzo wiadomo o co) towarzystwie nijak im się pokazywać?

Przywołam raz jeszcze ostatnie Oświadczenie Zarządu RM i reakcje, jakie wywołało, bo pokazuje to jak w pigułce dwa równoległe a jakże różne postrzegania rzeczywistości. Dla jednych – grona osób wciąż zabiegających o wpływy i dla wspierających je lokalnych środowisk – ważna jest struktura (stowarzyszenie), jej przywódcy (wodzowie, liderzy) i jej logo dominujące nad każdym przejawem społecznego protestu, jako wartość nadrzędna, której prestiż przesądzi – w ich ocenie – o losach obywatelskiej opozycji. Dla innych – tych wielotysięcznych mas – ważna jest tylko i wyłącznie istota protestu, niezależnie od tego, kto rzuca hasło, a KOD-owska struktura może być postrzegana z uznaniem wtedy tylko, kiedy występuje jako czynnik inspirujący i służący „Sprawie” wszędzie tam, gdzie ktoś występuje w jej obronie: szczególnie teraz, kiedy jej „logo” znacznie przybladło. Dla ilustracji tego, o czym mówię, cytuję fragment Oświadczenia: „… Wobec niewyjaśnionych wątpliwości nt. formalnych zasad jego [niezidentyfikowanego podmiotu pod nazwą ‘Strajk Obywatelski’] współpracy z KOD, Zarząd RM do czasu uzyskania wyjaśnienia z Zarządu Głównego wstrzymuje się… etc”. Ach, ten język…

Nie ukrywam, piszę ten tekst z pozycji owych wielotysięcznych mas, z którymi identyfikuję się przede wszystkim, choć wciąż pozostaję członkiem Stowarzyszenia KOD i noszę w widocznym miejscu KOD-owską przypinkę. A członkiem Stowarzyszenia pozostaję, bo jest ono dla mnie emanacją tego maszerującego w proteście wielotysięcznego tłumu, najaktywniejszymi jego uczestnikami, dla których marsze – to za mało. To oni wstąpili do powołanej wcześniej struktury, żeby w jej ramach, oczekując organizacyjnego wsparcia, podjąć „pracę od podstaw”, organizować się lokalnie i tłumaczyć zagubionym i obojętnym dewastującą istotę „dobrej zmiany” – przyjmować ciosy i dawać im odpór. To z ich inicjatywy powstają zespoły tematyczne dokumentujące orkę po polskiej demokracji i podejmujące publiczny dyskurs we właściwych sobie obszarach. To oni spontanicznie, olbrzymim osobistym wysiłkiem, powołują media społecznościowe przyciągające coraz szerszą rzeszę odbiorców (najbliższe mi: znakomite internetowe forum debaty „KOD Mazowsze” „Obywatel”, „Echa społeczne”, newsletter „Na poziomie”, liczne portale na „fejsbuku” – jakże wiele innych). To oni zawiązują lokalne koalicje („Stop dla chaosu w szkole”) i iskrzą pomysłami („Wściekła matka”, „W krainie konstytucji”). Nie upierają się przy KOD-owskim transparencie tam, gdzie nie są o to proszeni: z KOD-owskimi przypinkami po prostu działają i przez to działanie pokazują tą najlepszą i najbliższą prawdy twarz KOD-u. Choć „nie prą na szkło”, ani też „szkło” się nimi nie interesuje, są jego „solą ziemi”. Szkoda więc, że Oświadczenie, które wspominam już po raz trzeci, nie zabrzmiało: „… Zarząd RM wyraża podziękowanie wszystkim swoim członkom, którzy wsparli organizowany w dniu 25.02 protest przeciwko… etc”

Więc taki KOD mi się marzy i tylko z takim się identyfikuję. Dlatego z radością przyjmuję – jako pewne symptomy „odnowy” – sygnały dochodzące z „odnowionego” RM o inicjatywach idących w podobnym kierunku (spuśćmy już zasłonę na nieszczęsne Oświadczenie). To jednak nie jest wystarczające do naprawienia w szerokim publicznym odbiorze poranionego wizerunku KOD-u i przywrócenia mu powszechnej wiarygodności. Czy jest to w ogóle możliwe? Myślę, że jest, choć to dzisiaj trudne do wyobrażenia. To może się dokonać na Walnym Zjeździe Delegatów, bo tylko tam może nastąpić autentyczne „nowe otwarcie”. Jest pytanie, czy nasi delegaci – elektorzy staną na wysokości zadania, czy dokonując wyboru władz przyjmą opcję tych wielotysięcznych protestujących mas, które oczekiwałyby od KOD-u służebnej roli organizatora uznającego ich podmiotowość i wspierającego ich inicjatywy, czy też zaangażują się – podchodząc do urn wyborczych – w bezsensowną, dającą wciąż o sobie znać „walkę o wpływy”; czy odetną „od szyi ruchu worek kamieni”, czy go tam w demokratycznym trybie umocują.

Pozwolę sobie dać dalszy upust marzeniom. Marzy mi się KOD, którego autentyczny lider zostałby wyłoniony dopiero po długim czasie przez te zaangażowane w protest wielotysięczne masy w oparciu o to czego dokonał, w uznaniu jego skromności i kompetencji. Marzy mi się KOD bez polityków na scenie podczas manifestacji, bez długich przemówień przekonujących tych, którzy je słyszą, że śnieg jest biały, a węgiel czarny, z mikrofonem w rękach „tych z tłumu”, którzy jednym zdaniem deklarowaliby, po co tu są i dlaczego jest to dla nich ważne. Marzą mi się organizowane przez KOD marsze protestu bez chronionych linkami VIP-ów, z idącymi na ich czele ludźmi przez lata działającymi na rzecz polskiej demokracji, społecznie akceptowanymi, z miejscem dla KOD-owskich władz (i polityków) wśród ludzi, wsłuchujących się w ich słowa zarówno aprobaty jak krytyki  – a ileż by sobie tym zyskali uznania!. Marzy mi się KOD, którego podmiotem byłyby obdarzone szeroką autonomią lokalne grupy i zespoły zadaniowe mogące liczyć na służebne, organizacyjne wsparcie władz.

Ech, marzenia! Ale przecież możliwe do zrealizowania, jeśli tylko na WZD kromka znów nie spadnie masłem w dół. A powracając do pytania jakie sobie zadaję, jaką szansę przełożenia na formułę działań KOD mają wszelkie cenne myśli wypracowane przez ludzi zaangażowanych w różne KOD-owskie think-tanki, w tym i ten – „Inicjatywa ‘Przyszłość KOD’”, odpowiedź jest podobna: w zależności od tego, jak ta kromka spadnie. Powiem więcej: uważnie obserwuję to, co dzieje się w mojej dalszej (tam gdzieś hen, w Europie i za Atlantykiem) i bliższej (w moim kochanym kraju) perspektywie i jestem głęboko przekonany, że od tego, jak ta kromka spadnie, zależy również najbliższa przyszłość całej polskiej opozycji, społecznego ruchu protestu i niezgody. Czy rany zadane jej przez drapieżnych małych ludzików będą się goić, czy będzie się je rozdrapywać? Czy pospolite ruszenie schowa miecze do pochew i wróci do pracy organicznej nad umacnianiem społeczeństwa obywatelskiego, czy w dalszym ciągu będzie uprawiać harce? Czy logo KOD zostanie troskliwie odświeżone, czy proces blaknięcia będzie postępował? Czy społeczny protest będzie rósł w siłę i stawał niezłomnie wobec narastających wyzwań, czy też się rozdrobni, a znaczna część protestujących, zniechęcona ciążącym u szyi workiem kamieni, powróci do swoich karier, ogródków, grilli?

Z olbrzymią troską pozostawiam te pytania bez odpowiedzi.

3 myśli na temat “Inicjatywa Przyszłość KOD

  1. Drogi Bogusławie.

    Współdzielę z Tobą wszystkie wyrażone przez Ciebie nadzieje i obawy. Tak jak Ty zastanawiam się nad przyszłością KOD-u. Tak jak Ty, życzę mu aby jak najszybciej otrząsnął się ze stanu wsobnego, czyli zajmowania się samym sobą, w który wpadł w wyniku afery fakturowej i wyborów regionalnych, i wrócił do swojej podstawowej działalności, tj. do organizowania i koordynowania na szczeblu krajowym, sprzeciwu wobec niszczeniu Polski.

    Tak naprawdę, KOD nie ma wyjścia, KOD musi podjąć to wyzwanie. Jeśli tego nie zrobi, zniknie, rozpadnie się na lokalne grupy „oporu”, które współpracować z sobą będą z dużymi trudnością lub nawet wcale. I to zapewne jest celem PiS-u – rozbicie KOD-u.

    W tej chwili nie znam innego ogólnokrajowego ruchu społecznego, który mógłby podjąć zadania KOD-u. Obywatele RP, choć wzmocnieni ostatnio, wciąż nie urośli na tyle aby móc zastąpić KOD. Co prawda, w przestrzeni społecznej jest jeszcze wiele innych inicjatyw godnych zauważenia, jednak żadna z nich osobno nie jest w stanie organizować i koordynować ogólnopolskich protestów. Możliwe, że w przyszłości inicjatywy te utworzą jakiś jednolity front sprzeciwu, zdolny działać na szczeblu kraju, ale w tej chwili działań w tym kierunku nie widać.

    Musimy więc wspierać KOD, mając nadzieję, że „chude dni” miną szybko. Jednak nie możemy być bierni, musimy działać, musimy „odnowić” KOD. Może uczestnicząc w inicjatywie „Przyszłość KOD” albo w innych, wewnętrzkodowskich działaniach.

    Pozdrawiam Cię Bogusławie.

    Polubienie

  2. Dziękuję za ważny tekst. Dziękuję także za zauważenie „Elementarza Demokracji”. Wygląda na to, że spełnia swoje zadanie. Mogę powoli zabierać się (wraz z zespołem społeczników) do roboty nad następnym, podobnym materiałem edukacyjnym. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s