Europo – pamiętamy!

To już jutro, 1-go Maja. Stało się to tego właśnie dnia przed 13-tu laty. Tego dnia wszedł w Polsce w życie Traktat Ateński. Tego dnia my, obywatele Reczpospolitej Polskiej, nabyliśmy podwójne obywatelstwo, staliśmy się pełnoprawnymi obywatelami wspólnoty wolnych narodów Europy – Unii Europejskiej. Nabyliśmy prawa, do których przed zaledwie trzema dekadami wręcz nie sięgała wyobraźnia, przyjęliśmy na siebie równocześnie nowe, zaszczytne obowiązki. Spełniło się marzenie pokoleń. Atoli tego podarunku od historii nie otrzymaliśmy za darmo: to lata walki o Niepodległą i Suwerenną, bez której stać by się to nie mogło, uwieńczone sukcesem polskiej „Solidarności” i mądrą, wizjonerską polityką twórców Trzeciej Rzeczpospolitej.

Wiem, codzienność zaciera wszystko to w pamięci, dla młodego pokolenia stan zastany jest oczywistością. Tyle tylko, że nic nigdy nikomu w historii nie było dane raz na zawsze, a na mapie historycznej pogody widać gołym okiem, że wieją złe wiatry. Narracja narodowej dumy zaciera postrzeganie wartości płynących z uczestniczenia we wspólnocie wolnych narodów, obrona narodowych interesów prezentowana jest często w kategoriach toksycznego, narodowego egoizmu, wypaczone, spłaszczone, zawłaszczane przez narodowe ideologie pojęcie patriotyzmu umniejsza, a czasem wręcz deprecjonuje znaczenie europejskiego obywatelstwa. Dlatego trzeba o nim nieustannie przypominać. Kto ma to robić, jak nie ci, którzy pamiętają podział Europy i jego tragiczne skutki, którzy ze łzą wzruszenia w oku świętowali przed trzynastu laty przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, w których pamięci jest to jak przysłowiowy rzut beretem? To oczywiste, że młodemu pokoleniu zawsze już będzie brakować tej specyficznej motywacji, jaką daje pamięć: pozostaje im tylko wyobraźnia. Rozbudzanie tej wyobraźni – to wielki obowiązek tych, którzy pamiętają. Czasu coraz mniej, a rzeczywistość przynagla.

Stąd tych kilka słów o majowym świętowaniu, ale na Pierwszym Maja ono się nie kończy. Już za kilka dni, 9 maja, świętować będziemy Dzień Europy. To kolejna okazja dla przypomnienia, czym dla nowego ładu w odradzającej się po hekatombie wojny Europie była rzucona tego dnia, w 1950 roku, propozycja Roberta Schumana, francuskiego ministra spraw zagranicznych, połączenia należących do Francji i Niemiec zasobów naturalnych. Zrodzony z tej propozycji Traktat Paryski (na który silne piętno odcisnął Jean Monnet, niedościgniony przykład wizjonera i męża stanu) już rok później powołał pierwszą wspólnotę europejską – Europejską Wspólnotę Węgla i Stali. Był to pierwszy krok na mozolnej drodze europejskiej integracji, odbudowywania Starego Kontynentu nie na tkance narodowych egoizmów i rywalizacji, a w oparciu o uznanie najwyższego wspólnego dobra, jakim jest pokój: wszystkie inne przywoływane później wartości stanowiące dzisiaj trwały kanon „wartości europejskich” stanowiły już tylko ciąg dalszy.

Trzeba dzisiaj niezwykłej wyobraźni, żeby uzmysłowić sobie, czym była w istocie ta śmiała, dalekowzroczna, wizjonerska propozycja Roberta Schumana: to zasypywanie topora wojennego między dwoma odwiecznymi wrogami, przez wieki – kreatorami europejskich niepokojów, to przezwyciężenie panującego w powojennej Europie – co zrozumiałe – klimatu nienawiści i chęci odwetu, to droga do pojednania i wspólnego budowania – kotwic wspólnego europejskiego bezpieczeństwa. Historia sprawiła, że Polsce przyszło wejść na tą drogę z półwiecznym opóźnieniem, ale chwała jej, że dała nam tą szansę. Bez realizacji wielkiej idei Schumana, bez francusko-niemieckiego pojednania i uczynienia z tych dwóch wielkich państw zachodniej Europy tandemu, stanowiącego mechanizm napędowy integracji europejskiej, niewyobrażalne wydaje się pojednanie polsko-niemieckie, symboliczne przesłanie pokoju w Krzyżowej, ujrzenie kruchej postaci Tadeusza Mazowieckiego – tytana politycznej wyobraźni – w ramionach potężnego Helmuta Kohla, co doprowadziło nas, dzięki niemieckiemu wsparciu, do Wspólnoty Europejskiej. A czy możliwe byłoby bez tego mozolne wypracowywania naszego pojednania z Ukrainą, gwarancji pokoju na wschodniej flance Europy?

Tak więc zachęcam do przywołania wyobraźni i do świętowania z pełną świadomością wyzwań i zagrożeń, ale też nadziei na nowy impuls dla europejskiej integracji, nadchodzącego, kolejnego Dnia Europy. Kalendarz kazał przesunąć tradycyjną Paradę Schumana na najbliższą tego Dnia sobotę. Udział w niej, a później zatopienie się na chwilę w Europejskim Miasteczku na Krakowskim Przedmieściu – to nasz głos – głos obywateli Europejskiej Wspólnoty, europejskiego demos – za jej niezbywalnymi wartościami, za jej dalszą, mądrą integracją. Jakże potrzebny – właśnie tu i teraz! Jakże tu i teraz na wagę złota!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s