Warszawa, 6 listopada: Szary Człowiek

Warszawa, 6 listopada… Dwa znaczące wydarzenia, niestety, dokładnie o tej samej porze. Nie wyobrażałem sobie, żeby w którymś z nich nie uczestniczyć.

Zacząłem od Centrum Konferencyjnego Zielna, spotkania z okazji czwartej rocznicy śmierci Tadeusza Mazowieckiego. Temat zaplanowanej debaty sformułowany został prowokacyjnie: „Czy zmieniać Konstytucję?” Organizatorami były instytucje, które współtworzył Tadeusz Mazowiecki: „Więź”, KIK, „Schuman”, dołączyło Centrum Edukacji Obywatelskiej, „Konrad Adenauer”. W panelu wybitni konstytucjonaliści z Polski, Węgier, Litwy, Czech. Sędziwy prof. Mirosław Wyrzykowski, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, w słowie wstępnym przybliży obecnym na tym spotkaniu (a nam, seniorom, przypomniał) wyboistą drogę, jaka wiodła do uchwalenia Konstytucji III Rzeczpospolitej Polskiej: od jednomyślnego przegłosowania przez Zgromadzenie Narodowe, w grudniu 1989, ustawy zmieniającej ustrój państwa, poprzez małą Konstytucję z roku 1992, trwającą pięć lat debatę narodową, referendum konstytucyjne, po uchwalenie w kwietniu 1997 Ustawy Zasadniczej. Walce o jej kształt, o dominację w niej prawa ponad wszystkimi innymi zasadami konstytucyjnymi – w tym równego prawa do wolności obywatelskich i uniwersalnych praw człowieka, o monteskiuszowski trójpodział władzy, przewodził przez cały ten czas mąż stanu, jakiego dała nam historia, Tadeusz Mazowiecki. I to w głównej mierze jego piórem skreślona została przepiękna preambuła do Aktu Konstytucyjnego, stanowiąca jakby esencję jego głęboko przemyślanej koncepcji społeczno-politycznej łączącej wartości chrześcijańskie z myślą oświeceniową – podglebie europejskiej kultury i cywilizacji. Myślę sobie, że jeśli kto szuka źródeł dumy narodowej – to jest nimi właśnie ten tekst, zrodzony tu, w sercu Polski. I myślę sobie również, że nazwanie Konstytucji III RP – konstruowanej mozolnie i w trudzie wobec głosów sprzeciwu, z przewodnią myślą o Człowieku, jego przyrodzonej wolności i równości wobec prawa – „postkomunistyczną” jest szczytem podłości i kłamstwa zatruwających – za sprawą „dobrej zmiany” – polską scenę społeczno-polityczną i umysły Polaków.

Były później głosy konstytucjonalistów z państw ościennych, które – podobnie jak Polska – konfrontowały się z arcytrudnymi problemami transformacji, mówiące z uznaniem o wpływie myśli społeczno-politycznej Tadeusza Mazowieckiego na definiowanie koncepcji ustrojowych w ich krajach i kształt uchwalanych ustaw zasadniczych. Był znakomity przekaz prof. Attila Antala z Węgier o „igrzyskach z konstytucją”, jakie prowadziła rządząca partia Fidesz. Były i inne głosy troski o przyszłość z trudem wypracowanych ustaw zasadniczych definiujących demokratyczne państwo prawa w świetle narastającej fali populistycznego nacjonalizmu, których do końca nie wysłuchałem.

Dołączyłem do wąskiego strumienia ludzi: snuł się tak, „gęsiego”, wzdłuż Jerozolimskich, tuż przy krawężniku, podobno od pół godziny. Widok mało spektakularny – bez transparentów, co najwyżej z przyczepioną do płaszcza kartką A4 z napisem „ja, szary człowiek”; pasażerowie mijających nas samochodów, które musiały nieco przyhamować, nie ukrywali zniecierpliwienia, gapie na chodniku nie szczędzili złośliwych uwag. Smutno. A ta garstka upartych oddających hołd ofierze, która – kosztem życia – chciał „obudzić sumienia”, szła, aby pod siedzibą rządzącej partii po raz kolejny wysłuchać testamentu Piotra Szczęsnego i wykrzyczeć wielokrotnie powtarzane przez Niego słowo „protestuję”. Było nas podobno około trzech tysięcy – w Paryżu, w takiej sytuacji, byłoby zapewne trzysta: to stanowczo za mało, aby wykrzyczane słowo przebiło się przez mury zawłaszczonego na Nowogrodzkiej budynku i trafiło do uszu rządzących stąd Polską.

I tu zaczynają się moje problemy z Piotrem Szczęsnym. W sposób przemyślany, niezwykle trafnie sformułowany protest. Najwyższa ofiara, przed którą chylę czoła, zrodzona z nadzwyczajnej wrażliwości na losy kraju, z egzystencjalnej niezgody na kłamstwo, podłość, cynizm. Doskonale zdefiniowany jej cel: „budzić sumienia”. Zadaję sobie pytanie, czy wśród palących znicze przed PKiN, w miejscu, gdzie doszło do tragedii, była choć jedna matka, był choć jeden brat, sąsiad, przyjaciel, do których sumień apelował Piotr składając ofiarę z życia, czy byli z nami w smutnym marszu pod siedzibę PiS, aby wykrzyknąć człowiekowi, któremu zaufali: „gotowi jesteśmy w dalszym ciągu cię popierać, ale przestań łamać prawo, przestań nas dzielić, przestań szerzyć nienawiść”. I nie mam na to żadnych przesłanek, żeby odpowiedzieć sobie: „tak, byli”. A więc nie tędy droga.

Czy zatem ta wielka, szlachetna ofiara poszła na marne? Czy pozostanie choć mitem jednoczącym opozycję, inspiracją dla nas, składających hołd ofierze Piotra Sz., aby zaprzestać narzekania, szyderstw i próżnych okrzyków „protestujemy”, „żądamy”, a wreszcie przystąpić do tworzenia wizji Polski, która by porwała – tak nas, od dwóch lat drepczących pod siedzibą TK, Sejmem czy przed Pałacem Prezydenckim, jak tych, którzy chcieli inaczej, ale których sumienia buntują się przeciwko bezprawiu, politycznej hucpie i prowadzenia kraju ku cywilizacyjnej przepaści?

Widzę w tych dwóch, jakże różnych, warszawskich wydarzeniach z 6 listopada coś wspólnego: tęsknotę za Polską iście sprawiedliwą, praworządną, demokratyczną. Tam – grono intelektualistów debatujących nad niezbędnymi instrumentami demokratycznego państwa, tu – garstkę „zwykłych ludzi” upominających się, nieco beznadziejnie, o „zwykłą przyzwoitość”. Pośrodku próżnia – te miliony, którym albo wystarczy ponarzekać, albo „nie zależy”, albo którzy urządzili się już, bądź dobrze się czują w nieco zatęchłym grajdole, z którego nie ma spojrzenia w przyszłość. To również do nich apelował Piotr Sz. wołając swoją ofiarą „Obudźcie się!”.

Tak rozumiem testament pozostawiony nam przez Szarego Człowieka, Piotra Szczęsnego: co rychlej przystąpić do tworzenia wizji, która dotarłaby również do tych milionów. „Jeszcze nie jest za późno” – mówi nam Piotr; ale czas nagli!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s