Obcy w domu. Wokół Marca ’68

„Obcy w domu”. Wokół Marca ’68.

Tak zapisany jest na plakacie tytuł wystawy w Muzeum Polin, (plakat informuje: „Wystawa czasowa”), którą wczoraj odwiedziłem. Tyle tylko, że słowo „wystawa” do tego wydarzenia mi nie pasuje. Zamieniłbym go na „spektakl, który rzuca na kolana, traumatycznie budzi pamięć, porusza do głębi trzewi”. Albo „Kronika polskiego dramatu – bez początku i bez końca”. Że jest to fragment obchodów 50. rocznicy Polskiego Marca – nie trzeba przypominać. Że to  multimedialne wydarzenie zorganizowane przez Muzeum Historii Żydów Polskich reprezentuje merytorycznie, jak zawsze, klasę najwyższą – również.

Wessało mnie w tą ekspozycję do tego stopnia, że dopiero gaszenie świateł – po czterech godzinach – przypomniało o istnieniu czasu. Atoli jak najdalej jestem od myśli o kreśleniu jakiejkolwiek recenzji: emocje nie pokrywają się z kompetencją.   Zastanawiam się tylko, co w tej ekspozycji porusza najbardziej. Czy są to ludzkie  dramaty pokazane z tak wielką wrażliwością, jakby z dystansu – nie krzykiem rozpaczy, a jakby szeptem? Czy jest to wyraziste w tle tej ekspozycji przekleństwo polskiej historii – niemal cykliczne (w nie tak znów długich odstępach czasu) zjawisko narastania buntu wśród polskiej „elity ducha” wobec despocji, dyktatury złych mocy odbierających polskiej wspólnocie normalność, możliwość korzystania z podstawowych wolności i stopniowego dorastania do demokracji?  Czy może uświadomienie pewnej ważnej linii demarkacyjnej w polskich losach, jaką był Polski Marzec i związany z nim trzeci już po wojnie exodus naszych żydowskich współobywateli, którą Henryk Grynberg nazwał „końcem polskiego żydostwa”, a innymi słowy – wykastrowaniem tego fragmentu naszej narodowej tożsamości, jaką ono stanowiło przez ponad 700 lat?

Nie potrafię na te pytania odpowiedzieć: jest z nich chyba wszystkiego po trochu. Zacytuję więc tylko krótki fragment z „Kroniki Marca”, jaką kreślił Michał Głowiński i która stanowi drobniutki fragment tej niezwykłej ekspozycji:

„…Propaganda stanowi znak równości między Polską a jej aktualnymi władzami tak, jakby się w nie wcielił duch narodu…”  I dalej:  „…Słyszy się często słowo ‘antypolskie’, co stanowi apel do narodowych uczuć. Tak, jakby myślący Polak nie wiedział, że to, co Polskie Radio [przed pół wiekiem – medium najbardziej popularne] kwalifikuje jako antypolskie może być dla Polski jak najbardziej życzliwe…” I niech kto powie, że historia się cyklicznie nie powtarza!

I jeszcze tylko wspomnę o krótkim montażu filmowym z „Salta” Tadeusza Konwickiego (film nakręcony w roku 1965) ze znakomitym Zbyszkiem Cybulskim w roli Kowalskiego – Malinowskiego, z komentarzem: „to polityczny taniec… ludzie nie mogą się zbliżyć, trwają w wiecznej pozie… taniec naszego wyobcowania…”

To tyle – tylko i aż…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s