30. rocznica – toast za wolność

Tradycyjny już „toast za wolność” przed historyczną „Niespodzianką”, tym razem – w 30. rocznicę wydarzenia, które zmieniło Polskę i  Europę, które jest powodem do dumy  Polaków jak mało które w naszej historii, zawsze już będę kojarzył ze spotkaniem po latach Pani Anny Trzeciakowskiej. Dlatego wdzięczny jestem ogromnie za przesłane mi zdjęcie – to tuż poniżej – które prowokuje do tylu, bliskich  sercu wspomnień. I o tym będzie ten krótki tekst. Żeby ocalić je od zapomnienia, Bo to też kawał historii, a choćby tylko do niej maleńki przyczynek.

Wczesne lata 90-te ubiegłego wieku. Jesteśmy wszyscy w euforii, budzimy się w nowej rzeczywistości, o której nam się zaledwie marzyło. Podejmujemy nowe wyzwania, nowe inicjatywy, do których marzenia nawet nie sięgały. Aktywnie i z pasją uczestniczę w powoływaniu w Polsce struktur Amnesty International, której tak wiele zawdzięczaliśmy w koszmarnych latach osiemdziesiątych, kiedy stawała w obronie polskich więźniów sumienia – dotkliwie represjonowanych czołowych działaczy „Solidarności´ Rzadko kto w Polsce miał wówczas jakiekolwiek pojęcie o prawach człowieka, o istnieniu wspaniałej Amnesty International już nie mówiąc: sami się tego uczyliśmy  Nie były łatwe te pierwsze kroki. Prosząc o podpis pod petycją w obronie ludzi dramatycznie represjonowanych w Pakistanie, Chinach czy Bangladeszu spotykaliśmy się z zupełnym niezrozumieniem – pukaniem się palcem w czoło: – traktowani trochę jak ludzie z kosmosu, bądź często jak działacze jakiejś egzotycznej sekty. W przekonywaniu Polaków do upominania się o uniwersalne ludzkie prawa niezbędne były akceptowane społecznie autorytety ze znanymi twarzami, znanymi nazwiskami. Pomyślałem wówczas o  PEN-Clubie, który z okresu PRL-u pozostawał w najlepszej pamięci Polaków, gronie intelektualistów, którzy w czasach najtrudniejszych zdobywali się na nieustępliwą obronę wartości – tak piórem jak odważną i jednoznaczną postawą. Zapukałem więc do PEN-u, mającego swoją siedzibę w Domu Literata, na Krakowskim. I nie dość, że otworzono mi drzwi i zaproszony zostałem do środka. Spotkałem się z niebywała wręcz serdecznością i niezwykle życzliwym wsparciem dla projektu budowania w Polsce ruchu AI. I od tego czasu „ruszyliśmy”: podpisy pod naszymi petycjami zbierali, obok nikomu nie znanych „nawiedzonych”, najznakomitsi polscy, pisarze, poeci, również aktorzy. A ja nie posiadałem się z dumy siedząc przy jednym stole – zapraszany czasem na spotkania PEN-u, z takimi znakomitościami, jak Artur Międzyrzecki, Julia Hartwig, Jacek Bocheński, wielu innych. I to tam dane mi było poznać Panią Annę Trzeciakowską, wówczas chyba Sekretarza polskiego PEN-u, znakomitą tłumaczkę dzieł literatury angielskiej. I nawiązała się ta zaszczytna dla mnie nić przyjaźni, szczególnie kiedy podejmowaliśmy wspólnie inicjatywy na rzecz uwolnienia konkretnych, niewinnych ofiar, o których wiadomo było, że gdzieś tam, daleko, są torturowani i nieludzko traktowani.

Pamiętam i taką okoliczność. W naszej „wczesnej” Amnesty byliśmy szczególnie uwrażliwieni na łamanie praw człowieka w Chinach i w Tybecie mając żywo w pamięci masakrę na Placu Niebiańskiego Spokoju w tym dniu, kiedy my odrzucaliśmy na śmietnik historii komunizm, a dwa lata później – brutalne zmiażdżenie tybetańskiego powstania. Warszawska Grupa AI adoptowała wówczas  jedną z więzionych i torturowanych tybetańskich mniszek, Adwan Tserung. Pewnego dnia otrzymałem z centrali AI w Londynie kilka wierszy (pieśni) napisanych potajemnie przez te młode dziewczyny w więziennych celach – (był to olbrzymi akt odwagi) i jakimś cudem przerzuconych przez więzienne mury. Otrzymaliśmy te wiersze już przetłumaczone na angielski, z prośbą o ich popularyzację. Zwróciłem się do Pani Anny z prośbą o ich przetłumaczenie – tych jakby hymnów na cześć wolności­­ – na język polski, bo bez tego o żadnej popularyzacji nie mogło być mowy. Po kilku dniach otrzymałem przepiękny tekst, który doprawdy czytało się ze wzruszeniem. A  wkrótce po tym wiersze te recytowane były przez wielką damę polskiej sceny, Maję Komorowską (nikt inny nie potrafiłby wydobyć takiej głębi tych wierszy, zawartej w nich i rozpaczy, i nadziei, jak zrobiła to Wielka Maja) na wielkim proteście przeciwko łamaniu praw człowieka, jaki zorganizowaliśmy w drugą rocznicę masakry na Tiananmen (4.06.1991) przed gmachem chińskiej ambasady. Tysiące ludzi, wielu przedstawicieli OKP (Obywatelski Klub Parlamentarny, – to, co pozostało z „Solidarności”), posłowie, senatorowie, prezydent Warszawy – podówczas Paweł Piskorski, również życzliwy działalności AI, czemu dawał wyraz, inspirujące wystąpienie Henryka Wujca, gorącego obrońcy praw człowieka w każdym czasie i w każdych okolicznościach, tysiące zapalonych zniczy, wzruszający performans zaprezentowany przez „Komunę Otwock”. I te wzruszające wiersze w przekładzie Pani Anny. A lał siarczysty, letni deszcz, co nikomu nie przeszkadzało.

Później były jeszcze dwa czy trzy wymienione listy na temat Jane Austen, mojej ulubionej autorki z okresu studiów anglistycznych, po przeczytaniu przeze mnie jej znakomitej biografii autorstwa Pani Anny, która wiedziała o niej wszystko – i o niezwykłej epoce, w której tworzyła.

Pani Anno, kłaniam się najuniżeniej i dziękuję za tę nić przyjaźni, która mnie nobilituje. Za wszystko, co zrobiła Pani dla praw człowieka i dla Amnesty International. I za to, że mogłem choć w maleńkim fragmencie tego uczestniczyć. Za Pani wspaniałe przekłady wielkich twórczyń angielskiego „Enlightment”, w których zawsze wybrzmiewają te uniwersalne wartości, za które wczoraj wznosiliśmy toast. Które podzielamy. Które nie przeminą. Dzięki takim postawom, jakich Pani jest przez całe swoje życie uosobieniem. Gorąco dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s