I taka jest ta nasza Unia

(z kampanii wyborczej przed 26 maja: fragment mego wystąpienia w Cafe Demokracja”)

I taka jest ta nasza Unia, wspólnota wolnych ludzi i wolnych narodów. Nie mająca sobie równej w żadnym zakątku świata i można by tak jeszcze długo, o tym, co ją konstytuuje i wciąż umacnia, jakie podejmuje kolejne wyzwania. Wspólnota zorganizowana dzięki potędze ludzkiego rozumu, od którego obserwujemy jakiś paranoiczny odwrót. Dzięki determinacji i uporowi politycznych elit, których stać było na odwagę realizacji dalekowzrocznej wizji. Wspólnota zagrożona destrukcją przez tych, którym marzy się zarządzanie ludzkimi lękami, którzy dzielą po to, żeby wywoływać konflikty, którymi mogliby zarządzać, dla których prawo jest przeszkodą w zaspakajaniu żądzy władzy. Którzy fałszują rzeczywistość, plotą jakieś brednie o suwerenie, który – wedle twórcy teorii prawnego nihilizmu, Carla Schmita – stoi ponad prawem, którzy zastraszają poprzez mowę nienawiści wobec wszystkiego, co nie jest „naszyzmem”, którzy zawłaszczają słowa i pojęcia, którzy ślepi są na katastrofę, do której prowadzi wymarzona przez nich destrukcja. Wszyscy oni – to ten zbiorowy dżin wypuszczony z butelki, któremu na imię narodowy populizm. Wciela się w partie i struktury polityczne, które dają o sobie znać w całej Europie. W Niemczech – to AfD, w  … (etc). Jednoczą się w sojusze, tworzą grupy i frakcje.  Czy jest do pomyślenia, żeby te nowe formacje polityczne, które zażarcie walczą o parlamentarne euromandaty, nie zmieniły konstelacji unijnego organu ustawodawczego? NIE jest. A jak ta konstelacja wyglądała dotychczas? Od zarania europejskiego parlamentaryzmu, chadecka EPP, w sojuszu z S&D i liberalną ALDE, tworzyły dominującą większość jednogłośnie opowiadającą się za europejską integracją. K ECR – to zaledwie 10 %: mogła liczyć na wparcie kolejnych 15 % eurosceptycznych radykałów z EFDO i ENW (Wolność i Demokracja, Narody i Wolność). Nietrudno przewidzieć, którą stronę sali wypełni la Lega, Vox czy „prawdziwi Finowie. Czy zatem ta dominująca większość się utrzyma? Bo o to przecież toczy się ta uporczywa walka w europejskiej kampanii wyborczej. Bo to oni, po tym nowym rozdaniu, w tym nowym składzie w strasburskich ławach poselskich, wybiorą tego, który decydować będzie w ogromnej mierze jakie będą zapadać decyzje we wiodącej unijnej instytucji, jaką jest KE, czy na jej czele stanie Martin Weber, Jan Zakradil, czy Frans Timmermans, w jakim kierunku pójdzie Europa? W jakim wcieleniu tym razem Zeus porwie piękną fenicką księżniczkę? Czy Europa nie zmieni swego kursu? Czy pozostanie wspólnotowa, czy znów rozszarpana na strzępy, podzielona, skłócona i rzucona gdzieś w otchłanie Hadesu i kolejne pokolenia będą musiały zaczynać wszystko od początku? Bo alternatywy nie ma. Ani też w tej chwili odpowiedzi. Pozostaje tylko nadzieja, która jest też w temacie dzisiejszego spotkania.

Tyle tylko, że trudniej mi o niej mówić niż o zagrożeniach, bo te – choć groźne i mrożące krew w żyłach – przekładają się na konkrety, na zaistniałe fakty, które można analizować i wyciągać z nich wnioski. Tymczasem z nadzieją jest podobnie jak z wiarą. Jest niechwytna, ulotna, na nic się nie przekłada. Przychodzi i znika. Ale życie bez niej byłoby koszmarem. Więc ją mam. Wynika z wiary w potęgę ludzkiego rozumu, który wyznaczył trajektornię, po jakiej świat podąża. Wiodącej ku poszanowaniu niezbywalnych praw człowieka, ku demokracji, ku wolności, ku dominacji prawa nad przemocą. I na tym zakończę. Dziękuję państwu za uwagę i cierpliwość.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s